Zacznę od tego, że naszą bolączką jest generator, który od samego początku nie działa. Próbowaliśmy go naprawić z Darkiem niejednokrotnie, ale niestety bez skutku. Na całe szczęście nasza zaprzyjaźniona wyprawa ładuje nam sprzęt i dzięki temu mogę coś tutaj dla Was napisać. Dodatkowo z telefonem też mamy niemały problem, bo zasięg mamy 500 m poniżej naszej bazy.. ale jakoś dajemy sobie radę!

Kontynuacja naszej opowieści.. :)

Ku zdziwieniu wspinaczy, którzy siedzą tutaj 10 dni, 9 lipca pobiegłem z namiotem do obozu trzeciego, by zobaczyć jak wygląda teren pod kątem nart. Wracając do bazy zatrzymałem się na chwilę w dwójce, trafiłem na ekipę szwajcarów, która patrzyła na mnie z ogromnym zdziwieniem, skąd ja się tu nagle wziąłem i dlaczego w krótkim rękawku!? Było bardzo ciepło, więc pozwoliłem sobie wejść na taką wysokość w cienkiej koszulce :) W porze lunchu wróciłem do bazy, Hiszpańscy himalaiści łapali się za głowę i mówili, że jestem dość nienormalny ;) Oczywiście żartobliwie! Cieszymy się z Darkiem bardzo, że trafiliśmy na taką ekipę! Poza świetną atmosferą, mamy w bazie przepyszne jedzenie.. :)

2
10 lipca z olbrzymimi plecakami wyruszyliśmy z Darkiem założyć obóz numer 1. Darek wyruszył jako pierwszy o 6 rano wraz z ekipą Hiszpanów, ja natomiast wybrałem się dopiero wieczorem. Musiałem odespać nasz trekking i codzienne wstawanie o 4 rano. O godzinie 19 wystartowałem do obozu pierwszego, gdzie czekał na mnie Darek wraz z ciepłą herbatą. Zajęło mi to 3 godziny, było potwornie ciepło i śnieg był bardzo miękki, brnąłem po pas w śniegu z ciężkim plecakiem i nartami. Noc była znośna, spaliśmy całkiem dobrze. Z samego rana pozbierałem się i wyruszyłem do obozu drugiego. Dotarłem do dwójki wcześniej niż Darek, podczas jego nieobecności udało mi się zbudować piękną platformę, na której osadziliśmy solidnie namiot.

3 
Dnia następnego obudził nas silny wiatr. Pogoda pogorszyła się bardzo, spadło około 20 cm śniegu. Zjedliśmy lekkie śniadanie w dwójce i wyruszyliśmy na dół. Darek pieszo, a ja w końcu na nartach! W potwornej mgle zjechałem do bazy w 10 minut, więc całkiem dobrze jak na takie warunki pogodowe :) Darek próbował coś nagrać, jednak pogoda popsuła nam plany i materiał nie wyszedł zbyt atrakcyjny.. Sam zjazd był w porządku, jednak musiałem uważać na zsuwające się lawiny, kamienie i lód. Moje narty nie wyglądają najlepiej. Po 10 minutowym zjeździe, o 11:00 dotarłem do bazy. Resztę dnia spędziliśmy na praniu i kąpaniu, a później zasnęliśmy jak susły. Dobrze się tutaj czuję i lubię wracać do bazy! Jest więcej tlenu i zdecydowanie łatwiej się oddycha. No i mamy wygodne materace, o czym nie ma mowy w obozach powyżej.

1
12.07 i 13.07, odpoczywaliśmy w bazie i przygotowywaliśmy kolejne wyjście aklimatyzacyjne. To miało być już nasze ostatnie wyjście przed atakiem szczytowym :) Spotkałem w tych dniach Polkę, która podczas stanu wojennego uciekła z Polski do Australii. Twarda kobieta! Była dwa razy na Cho Oyu i Mount Evereście, raz od strony tybetańskiej i raz od nepalskiej. Opowiadała też o swojej ostatniej wyprawie na Lhotse na wiosnę i o tragicznej lawinie, która zabiła mnóstwo ludzi w bazie pod Everestem i Lhotse. Bardzo smutna historia..

Plan naszego wyjścia był następujący: Darek wyszedł z bazy o 5, natomiast ja troszkę później, o 8. Wraz z pozostałymi wspinaczami mieliśmy potwornie ciężkie plecaki. Mimo to świetnie się czułem i podbiegłem sobie do góry. Wspinacze z pozostałych wypraw wiwatowali i byli w lekkim szoku :) Dogoniłem Darka i razem z jedynki wyruszyliśmy do obozu drugiego, gdzie położyliśmy się spać. Następnego dnia rano wyruszyliśmy do bazy numer trzy położonej na 6900 m n.p.m Po drodze do trójki poznaliśmy katalońskiego wspinacza o imieniu Oscar, który kończy tutaj koronę Himalajów.

4
Po dotarciu do trójki zbudowaliśmy z Darkiem potężną platformę pod namiot. Pogoda nam sprzyjała, było pięknie… Noc jednak była bardzo mroźna, co nie pozwoliło nam dobrze spać. Rano nieśmiało wstaliśmy. Wszystkie pozostałe ekipy kierowały się w dół ze względu na miękki śnieg, a ja wyruszyłem w kierunku przełęczy, aby zbadać teren i się lepiej zaaklimatyzować. Wystartowałem z trójki o godzinie 8:00 i dotarłem na wysokość 7300 m n.p.m. Po chwili spędzonej na górze zapiąłem narty i w blasku słońca zjechałem do Darka. Na miejscu spotkałem kolejnego Polaka, tym razem mieszkającego w USA. Nick Cienski, designer w firmie Under Armour, to kolejna ciekawa postać. Realizuje właśnie projekt, który ma zwrócić uwagę na problem molestowania dzieci w biednych krajach Afryki. Pogawędziłem z nim chwilę i zjechałem na dół, po 15 minutach byłem już na wysokości bazy...Piękny zjazd, prawie 2500 m przewyższenia :) Darek niestety schodził pieszo i brnął w miękkim śniegu. Do bazy dotarł dopiero na kolację, potwornie zmęczony. Jak patrzę na Darka to wydaje mi się, że przeżywa tutaj drugą młodość. Jest zdecydowanie szybszy od pozostałych wspinaczy!! :)

16.07 jesteśmy oficjalnie po aklimatyzacji!

17.07 Szczęśliwi odpoczywaliśmy w bazie, spotykaliśmy się ze wspinaczami pozostałych wypraw. Było przyjemnie i ciepło. Spotkaliśmy również Polkę, która jest kierowcą ciężarówki w Kanadzie. Spełnia swoje marzenia i przyjechała na trekking do bazy pod K2. Byłem pod ogromnym wrażeniem, jakie scenariusze pisze życie… Opowiadała o tym jak jeździła na Alaskę, spotykając niedźwiedzie na pobocznych drzewach i o tym, jak musiała zakładać łańcuchy na koła ciężarówki w potwornym mrozie…Kolejna silna kobieta :)

18.07 Nadal nie mamy generatora, ale agencja, która daje nam tutaj na miejscu wsparcie, zamiast agregatora wyniosła nam rower stacjonarny, który stoi na tle K2.. hahaha :) Uwierzcie, że budzi zdumienie przechodzących turystów.. Nasze też ;)

Dziś biegnę do bazy pod K2. Mamy niespełna godzinę drogi i myślę, że warto zobaczyć, co tam się dzieje..


Atak planujemy na 21 lipca trzymajcie kciuki, bo naprawdę tego potrzebujemy!!!


SPONSOR GŁÓWNY
ctl logistics
PARTNER WYPRAWY
lotto extreme
PARTNER MOTORYZACYJNY
zasada
PARTNERZY
imm
ghelamaco
soho
sony
ttcomm
salomon
atomic
pajak
GŁÓWNY PATRON MEDIALNY
rmffm
PATRONI MEDIALNI
tygodnik powrzechny
off sport pl
teleexpress
gazeta wyborcza
National Geographic