Dwa dni odpoczynku w bazie spędziłem nie tylko na leniuchowaniu i przygotowywaniu sprzętu. Ten nadprogramowy wolny czas postanowiłem wykorzystać także, żeby przybliżyć wam, jak wygląda piesza wędrówka pod Manaslu. Tutejszy trekking warto polecić tym, którzy chcą zobaczyć himalajskie szczyty, stanąć u ich stóp i oglądać je z różnych perspektyw, a niekoniecznie mają ambicje, żeby je zdobywać czy zjeżdżać z nich na nartach – jak my :) Jednym z założeń projektu Hic Sunt Leones jest poznawanie nie tylko samych gór, ale również ludzi zamieszkujących u ich podnóża oraz kultur i tradycji, które reprezentują. Sziszapangma stała się celem naszej zeszłorocznej wyprawy nie tylko ze względów alpinistycznych – wybrałem ją także dlatego, że jest jedynym ośmiotysięcznikiem leżącym na terenie Tybetu, który bardzo chciałem poznać. Z tego samego powodu przed dotarciem do bazy pod Sziszapangmą pojechaliśmy aklimatyzować się w okolice świętej góry Kailash odwiedzanej przez pielgrzymów.W drodze do bazy nasz zespół przeszedł tylko część trasy trekkingowej. Można ją kontynuować, idąc dalej dookoła Manaslu. Jest to trasa przeznaczona dla dość ambitnych turystów, którzy chcą zobaczyć kawałek dzikich Himalajów, którego nie znajdą już na popularnych trasach prowadzących do Sanktuarium Annapurny czy dookoła tego szczytu, a tym bardziej w rejonie Khumbu, np. na trasie Everest Trek, którą szedłem także dwa lata temu podczas wyprawy na Lhotse. Znacznie liczniejszym niż pod Manaslu wyprawom, które zmierzają nie tylko na Everest i Lhotse, ale też na popularne niższe szczyty, takie jak łatwy Island Peak czy trudniejszy Ama Dablam, towarzyszą tłumy trekkersów, którzy pragną oglądać najsłynniejsze szczyty świata. W październiku jest tam naprawdę tłoczno, niemal jak w Tatrach w lecie!Pod Manaslu turystyka dopiero zaczyna docierać, nie jest jeszcze na szczęście masowa. Ta trasa aż do 1991 r. była przechodzona wyłącznie przez miejscową ludność oraz nieliczne karawany wypraw alpinistycznych. Potem została otwarta dla turystów, ale tylko w ramach zorganizowanych przez uprawnione agencje nepalskie wypraw trekkingowych. Do dziś indywidualni turyści nie dostają na nią pozwolenia. Ponieważ przebiega przez obszar chroniony – Manaslu Conservation Area Project (MCAP) – konieczne jest wykupienie w Katmandu biletu wstępu na teren rezerwatu.Ze stolicy Nepalu do Arughat Bazar, które jest punktem startowym trekkingu, jedzie się autobusem ok. 5-6 godz. Z głównej drogi łączącej dwa największe miasta Nepalu, Katmandu i Pokharę, autobus odbija na północ do Gorkha, historycznego miasta związanego z Gurkhami, legendarnymi nepalskimi żołnierzami, którzy walczyli m.in. w II wojnie światowej. Po minięciu Gorkhi dojeżdża się do Arughat Bazar, skąd idzie się już pieszo doliną rzeki Buri Gandaki. Trasa wznosząca się wśród pól uprawnych nad skalnym urwiskiem wiedzie dalej niemal do źródeł rzeki. Dla ludzi interesujących się kulturą i przyrodą taki trening to niezapomniane wrażenia. Dolne wioski zamieszkują Magarowie i Gurungowie. Na północy mieszkają z kolei Bhotiyowie, stary tybetański lud, który w niedostępnym terenie mógł zachować swoją kulturę. Krajobraz zmienia się na poszczególnych etapach wędrówki. W dniu, który według przewodników jest jej trzecim etapem, przekracza się rzekę po wiszącym moście, następnie idzie przez las, a potem żwirowym korytem Buri Gandaki. Te pierwsze dni to wędrówka po terenach położonych około 1000 m n.p.m., gdzie doskwiera silny upał i ogromna wilgotność, a w okresie monsunowym – również deszcz. Z trasy trekkingu oprócz samego Manaslu można oglądać sięgające 8000 m szczyty Himalchuli oraz Peak 29 – niższe ale trudne do zdobycia. Ten ostatni jako pierwsi zdobyli w 1979 r. nasi starsi koledzy z Zakopanego, Ryszard Gajewski i Maciej Pawlikowski. Było to wówczas wielkim sukcesem.Idąc dalej, na wschodzie wyłania się grupa Ganesh Himal. My w połowie trasy okrążającej Manaslu udaliśmy się do bazy pod szczytem. Trekking można jednak kontynuować. Prowadzi przez wysoką przełęcz Larkya La (5213 m) i korytem Dudh Kola, która wpada do rzeki Marsyandi. W tamtym miejscu trasa trekkingu dookoła Manaslu zbiega się z trasą okrążającą Annapurnę. Ale to już całkiem inna góra i inna historia...Trasy te szczegółowo opisuje w swoim przewodniku 'Himalaje Nepalu' znany polski himalaista i kierownik wielu wypraw, Janusz Kurczab. Może ktoś, kto planował odwiedzić Nepal, zdecyduje się ruszyć właśnie na Manaslu Trek? Polecam :) (zdjęcia: Marcin Kin / http://www.mountainsoftravelphotos.com/ mapa: http://manaslucircuittrek.com/)