W oczekiwaniu na lepszą pogodę kilka słów o historii drogi Cesena, którą będzie przebiegała moja wspinaczka na szczyt K2. Opowiada mój dobry kolega i wielki pasjonat gór Bartek Dobroch.

***

Ostatnie tygodnie na K2 upłynęły pod znakiem zmiany drogi wejścia na szczyt. Dotychczas Andrzej Bargiel wraz z członkami swojej wyprawy „K2 Ski Challenge” oraz Januszem Gołąbem wspinali się na drodze Kukuczki i Piotrowskiego, zwanej także drogą polską. Droga ta, prowadząca środkiem południowej ściany, pokonana w 1986 roku, nigdy nie została powtórzona. Celem zespołu nie było jednak powtórzenie drogi, ale znalezienie w jej dolnych partiach dogodnej linii do zjazdu na nartach. Rozległe stoki śnieżne poniżej obozu I dawały nadzieje na piękny zjazd do samej podstawy K2. Na drodze tej na wysokości poniżej 7000 m znajduje się jednak ogromny serak, gigantyczna, obrywająca się czasem ściana lodu, którą można ominąć na dwa sposoby. Z lewej, czyli zachodniej strony, wspinając się, tak jak Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski, stromą ścianą przy krawędzi seraka lub trawersując pod nim, jak niegdyś Reinhold Messner. Pierwsza opcja jest trudna, druga niebezpieczna.




Wobec trudnych warunków powyżej obozu I, czyli powyżej 5900 m n.p.m., Andrzej Bargiel wspólnie z pozostałymi uczestnikami wyprawy zdecydował o zmianie drogi na znaną i coraz częściej wybieraną alternatywę dla drogi klasycznej, drogę Česena. Prowadząca południowo-wschodnim filarem (a właściwie południowo-południowo-wschodnim, czyli na lewo od faktycznego południowo-wschodniego filara, którym wiedzie droga klasyczna) droga nazywana jest także baskijską, oficjalnie pokonana została bowiem przez wyprawę hiszpańsko-baskijską. Wspięła się ona tamtędy na szczyt w 1994 roku. Wcześniej jednak już w 1983 roku drogę, jako możliwie bezpieczniejszą alternatywę dla Żebra Abruzzów, omijającą bowiem piętrzące się na nim trudności Czarnej Piramidy i Komina House’a, wypatrzyła wyprawa Douga Scotta. Wspinała się nią nie osiągając jednak nawet Ramienia K2, na które, na wysokość prawie 8000 m n.p.m., trzy lata później dotarł Tomo Česen, kontrowersyjny słoweński wspinacz. Po wejściu na Broad Peak pojawił się bez pozwolenia pod drugim szczytem Ziemi i rozpoczął wspinaczkę, którą przerwał jednak 4 sierpnia w obliczu nadciągającego załamania pogody.

Między 6 a 10 sierpnia na wysokości ponad 7000 m na zawsze pozostało wówczas na K2 pięciu himalaistów, którzy przeczekując burzę śnieżną zmarli w wyniku obrzęku płuc i mózgu. Dołączyli oni do ośmiu wcześniejszych ofiar tego najtragiczniejszego lata na K2. Wśród nich byli także Polacy: 10 lipca Tadeusz Piotrowski zginął w wyniku upadku podczas zejścia z Kukuczką ze zdobytego po raz pierwszy południową ścianą szczytu, 10 sierpnia na linach poręczowych na wysokości ok. 7100 m podczas próby ewakuacji do niższych obozów zmarła Dobrosława Miodowicz-Wolf.

O Tomo Česenie głośno zrobiło się w 1989 roku, gdy rzekomo pokonał on solowo południową ścianę Lhotse, która w latach 80. XX wieku stanowiła największe wyzwanie himalaizmu, a rekordową do wtedy wysokość osiągnęli na niej Artur Hajzer i Krzysztof Wielicki. Rzekomo, bo przejście szybko zakwestionowano. Wspinacza złapano między innymi na wykorzystaniu jako swoich zdjęć ze szczytu należących do innego Słoweńca Vikiego Grošelja.
 
Česenowi nie po raz pierwszy brakowało jakichkolwiek dowodów na potwierdzenie dokonanego wyczynu, a jego wersja zdarzeń tym razem nie kleiła się tak mocno, że zamiast historycznej wspinaczki, jego próba zapisała się w annałach jako historyczna „ściema”. Mimo tych kontrowersji, a także wątpliwego autorstwa drogi na K2, po części brytyjskiej, a oficjalnie baskijskiej, przyjęło się nazywać ją najczęściej właśnie drogą Česena. A echa sporów o to, czy Słoweniec był superwspinaczem czy jedynie wielkim mistyfikatorem, słychać do dziś.

***