Dzisiaj dla urozmaicenia na blogu wpis od Szymka. Jeszcze przed wylotem myślałem, żeby zmotywować chłopaków do podzielenia się swoimi wrażeniami z naszej "egzotycznej" wycieczki tutaj na blogu. Na początku było trochę trudno ich przekonać bo i dużo się działo, niekończąca się podróż na północ, trekking do bazy, rozpakowywanie sprzętu... Teraz kiedy wszystko się ustabilizowało, siedzimy sobie spokojnie w bazie i działamy w górach, jest też trochę więcej czasu na zebranie myśli i przelanie ich tutaj. Szymek dał się namówić jako pierwszy...

Od siebie dodam, że Szymek to zdolny filmowiec, zaprawiony w boju snowboardzista i narciarz, który pomimo swojego młodego wieku mega sprawnie porusza się w górach. Ma masę świetnych pomysłów i składa klimatyczne edity. Pierwszy epizod z naszej wyprawy to jego dzieło!

K2 Ski Challenge EP.1

***

Nazywam się Szymon Rzankowski. Jestem uczestnikiem wyprawy K2 Ski Challenge Andrzeja Bargiela, której głównym założeniem jest zjazd na nartach z wierzchołka góry. Moim zadaniem jest dokumentacja filmowa całego zajścia.

22 Czerwca Wyruszyliśmy z Warszawy samolotem do Islamabadu w składzie Andrzej i Bartek Bargiel, Darek Załuski, Marcin Kin, Piotr Pawlus. Również z nami wystartowała wyprawa unifikacyjna przed wyprawą zimową na K2: Jerzy Natkański, Janusz Gołąb i Krzysiek Wranicz.

Po wylądowaniu w stolicy Pakistanu, powitał nas lokalny agent Akwar, który odpowiadał za dalszy transport do bazy pod K2. Czekała nas jeszcze dwudniowa wycieczka busem przez Karakorum Highway do Skardu, skąd cały kolejny dzień jechaliśmy Jeepami do Askole. Z tamtąd już rozpoczynała się piesza, 6-dniowa karawana pod K2. Od gorącej pustyni po lodowce. Każdego dnia wchodziliśmy na coraz wyższą wysokość, a każda kolejna noc była coraz chłodniejsza, według mnie przyjemniejsza, choć poranki, ze względu na lekkie ”dotyranie” nie należały do naprzyjemniejszych.



Treking przez Baltoro pozwala na dobrą aklimatyzację, co jest tutaj jedną z kluczowych kwesti powodzenia wyprawy. Ja osobiście, w stosunku do reszty ekipy, pierwszy raz mam do czynienia z dłuższym przebywaniem na takiej wysokości ( około 5000 m.n.p.m) ale moim półobiektywnym zdaniem uważam, że jest dobrze.
  W bazie wypas. Na ile w takim miejscu oczywiście jest to możliwe. Nasi kucharze dają radę, nikt nie zwleka z punktualnym przyjściem na porę posiłku. Tak, czas wspólnego posiłku w messie najbardziej przypadł mi do gustu. Wymiana zdań i pomysłów, planowanie działań, ale najważniejsze to słuchanie najróżniejszych historii i anegdot związanych z wyprawami, górami i życiem.

Przy śniadaniu, obiedzie i kolacji ważną kwestią jest również uzupełnianie płynów. Należy spożywać około 4 litrów płynów dziennie, by organizm mógł prawidłowo funcjonować. Nie ma opcji udać sie do namiotu na noc bez pełnego termosu. Wiąże się to też z regularnym opróżnianianiem pęcherza, co w mroźną noc wymaga nieco poświęcenia.

Podsumowywując jest pięknie, Pakistańczycy to równi goście, a K2 jest naprawdę wielkie. Ekipa jest w formie i jak narazie pogoda dopisuje (odpukać). Co będzie dalej sam jestem ciekaw. Chciałbym z tego miejsca podziękować całej ekipie z którą tutaj jestem bo to dzięki nim czas tutaj jest wspaniały, produktywny i warto dodać - bezpieczny. Chciałbym również pozdrowić wielce czcigodną Katarzynę, moich szanownych Rodziców, brata Maćka, siostrę Paulinę i super szwagra Grześka, ekipę RawHollow i wszystkich mordziatych. Myślę o Was.

Akcja górska tak naprawdę dopiero teraz sie zaczyna więc niebawem kolejne relacje od reszty uczestników.

DO USŁYSZENIA!

***